Powiew orientu - khadi reetha powder

Jak wiecie od dłuższego czasu lubuję się w orientalnych, kosmetycznych podróżach. Najczęściej zaglądam do Indii, a to ze względu na to, że marzą mi się piękne włosy. Ostatnia wycieczka była (jest) dość ciężka. Mogłam w nią wyruszyć dzięki współpracy z Drogerią 



Problemy, pojawiły się już na samym początku podróży, a o ze względu na bardzo solidne opakowanie Khadi Reetha powder.

Bardzo solidna metalowa puszczka, którą nawet teraz bez foliowej zaślepki ciężko mi otworzyć. Prawdę mówiąc ja chyba nie dałabym rady jej otworzyć. Gdy  w końcu udało się nam pozbyć wieczka, naszym oczom ukazał się foliowy woreczek zawierający aż 150g produktu, o bardzo ale to bardzo intensywnym zapachu ziół orientu, na całe szczęście  zapach ten nie utrzymuje się na włosach, aczkolwiek nie wiem jak by było gdybym spróbowała go użyć drugą znaną mi metodą, ale o tym za chwilę. 









Proszek dla własnej wygody przesypałam do opakowania po jakimś balsamie do ciała. 




Producent zaleca rozrobienie dwóch łyżek stołowych z 10 łyżkami gorącej wody, po czym odstawić mieszankę na minimum 2 godziny, a najlepiej na całą noc. Według mnie jest to zbyt dużo, ja rozrabiam 1/2 podanej porcji. Do mieszanki zamiast wody można dodać oleju do włosów.



Proszek, jest bardzo drobno zmielony, jednak po zmieszaniu z wodą, tworzą się grudki. Mieszanka wygląda jak zwykłe błoto, a ów grudek nie da się rozrobić.

Jeżeli chodzi o aplikację znam trzy metody.
Maseczka - naszą mieszankę nakładamy na skórę głowy i włosy równomierną warstwą i zostawiamy na 20minut. Spłukujemy, myjemy głowę i nakładamy odżywkę.
Szampon - naszą mieszankę nakładamy na skórę głowy i włosy równomierną warstwą zostawiamy na 5 minut  po czym myjemy nim normalnie głowę, włosy.
Żel, mydło, peeling pod prysznic mieszankę rozrabiamy identycznie jak wyżej, i myjemy nasze ciało.

Ze względu na bardzo intensywny zapach nie wyobrażam sobie używać tego kosmetyku pod prysznicem, więc nie powiem wam jak się sprawdza ta metoda.
Również niezbyt przekonała mnie metoda al'szampon, dlatego też raz na jakiś czas nakładam sobie taką maseczkę. Nie polecam robić tego zbyt często. Kosmetyk bardzo dokładnie oczyszcza skórę głowy i włosy, a wiadomo włosy tak jak skóra potrzebują mieć warstwę ochroną.
Moje kłaczki po zmyciu tej mieszanki są szorstkie i niezbyt przyjemne w dotyku, nie ma opcji by nie nałożyć odżywki, no chyba że chcemy wyrwać sobie połowę włosów. Po ok 2 miesiącach w miarę regularnego stosowania (1 na tydzień, aczkolwiek nie zawsze miałam czas)  zobaczyłam bardzo dużo baby hair na całej głowie. Po porostu mam antenki xD Reszta włosów, jest gładka. Moje niesforne kłaczki, po użyciu tej maseczki odrazu po umyciu puszą się  tak od czubka głowy, to połowy ich długości a końce są delikatnie obciążone, jednak 2 dnia po  zastosowaniu są one piękne błyszczące, nie przetłuszczone.

Uwaga Uwaga zdjęcie Yasminelli z błotkiem na głowie i bez makijażu xD


Reasumując: Jeżeli macie raz w tygodniu dużo czasu, nie będzie wam przeszkadzał bardzo intensywny orientalny zapach i nie przeraża was forma tego produktu polecam. 
Każdej skórze głowy przyda się raz w tygodniu prawdziwy peeling, który przyczyni się do poprawy ukrwienia skóry, a co za tym idzie na naszej głowi pojawi się dużo malutkich baby hair.

Cena to ok 29 zł za 150g 

PS: powiem wam szczerze, że jest to pierwszy kosmetyk, którego nie odstawiłam ze względu na zapach. Do dnia dzisiejszego nie przepadam za tym zapachem, ale raz na jakiś czas można się poświęcić.

Dziękuję Drogerii Kwiat Paproci, za udostępnienie mi tego produktu do testów. Ten fakt nie wpłyną na moją opinię.

12 komentarzy:

  1. ciekawy kosmetyk. nigdy wcześniej o nim nie słyszałam

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem bardzo ciekawa tego pudru, myślę, że kupię go na spróbowanie.
    P.s. Ślicznoto! Zazdroszczę pięknych rysów twarzy.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znowu testujesz widzę kolejne dziwactwa :D

    Bardzo spodobało mi się info o baby hair - ale żebym to ja miała czas na takie wariacje!

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz o takim czymś słyszę,no ale zaciekawiłaś mnie tą recenzją:))
    Piękne masz oczka:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wyobrażam sobie, żeby tym myć włosy... ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. kiedyś nad nim myślalam, więc wielkie dzięki za recenzję, z pewnością się za jakiś czas skuszę szczególnie że niedaleko mnie sprzedają te produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie bym kiedyś wypróbowała. Ciekawi mnie zapach no i oczywiście działanie na włosach.

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo przydatny post:) Pozdrawiam i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  9. zapach w tego typu kosmetykach skutecznie mnie zniechęca :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwsze widzę, ale chętnie bym spróbowała. Muszę sobie wrzucić w zakładki, żeby mi nie umknęło ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. chciałabym tak bez makijażu wyglądać :D

    tego pudru nie kojarzę, ale używałam henny khadi i kalpi tone :) fajna alternatywa dla chemii

    OdpowiedzUsuń
  12. Czuję się zaciekawiona :-)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.