Piękny zapach to nie wszystko - Marion Gorąca kuracja do włosów z olejkami.

Jak wiecie od jakiegoś czasu współpracuję ze z stroną  Ostatnio otrzymałam kolejną paczuszkę, z kosmetykami firmy Marion. Dzisiaj zajmiemy się Gorącą kuracja do włosów z olejkami - Dzika róża i Jojoba.

Jeżeli pamiętacie, jakiś czas temu, (w sumie dawno dawno temu) opowiadałam wam o migdałowo - kokosowej wersji tego produktu, z której bądź co bądź byłam całkiem zadowolona. Tak więc łatwo się domyśleć, że ucieszyłam się z tej małej saszetki. 
Tą wersję testowała moja Mama. Chciała zobaczyć z czego wynika moja radość. Niestety, tylko na przyjemnym wspomnieniu się skończyło, ale wszystko po kolei.  

Po rozcięciu saszetki, do mojego nosa dotarł bardzo przyjemny zapach dzikiej róży, który utrzymuje się na włosach. Ze względu na, niezbyt funkcjonalne towarzyszyłam Mamie podczas aplikacji. Włosy mojej rodzicielki są dość gęste, kręcone i co ważne w tym przypadku krótkie. Przez co, albo i dzięki czemu ( zależy z której strony na to spojrzeć) produkt wystarczył, aż na trzy aplikacje.
Trzeba bardzo uważać, ponieważ olejek bardzo lubi się wylewać, a chyba nie chcemy mieć całej łazienki w tłustych plamach. 
Producent zaleca  nanieść niewielką ilość produktu na wilgotną dłoń. Rozetrzeć w dłoniach, w celu wydzielenia ciepła. Rozprowadzić na wilgotne umyte włosy, wcierając w skórę głowy, a po minucie spłukać. Tak jak w przypadku żółtej migdałowo - kokosowej wersji, nie wydziela się ciepło. Włosy po wyschnięciu, są miękkie w dotyku, a ich skręt jest ładnie podkreślony. Jednak podczas drugiej i trzeciej aplikacji wystąpiło swędzenie skóry głowy, a także pojawił się delikatny łupież.
Jeżeli chodzi o skład sytuacja wygląda identycznie jak we wspomnianej już żółtej siostrze. To znaczy dzika róża jak i jojoba są nie mal na samym końcu składu, a kosmetyk naładowany jest sylikonami.
Niestety nie jest to jedyny minus, tego olejku. Nie używajcie go gdy macie pomalowane paznokcie!
A dlaczego zobaczcie same, co się dzieje gdy produkt ma kontakt z mydłem:




Reasumując, jeżeli nie macie wrażliwej skóry głowy, jest to kosmetyk fajny do używania raz na jakiś czas. Pamiętajcie, by wcześniej zmyć lakier z paznokci.

Cena: ok 2zł za 10ml


Używałyście kiedyś tego produktu?


*Dziękuję portalowi Uroda i Zdrowie, za udostępnienie mi tego produktu do testów. Ten fakt nie wpłyną na moją opinię.

12 komentarzy:

  1. O matko! A co to się stało z tym lakierem? Bałabym się tego na skórę użyć, jeśli z lakierem takie rzeczy się dzieją ;).

    OdpowiedzUsuń
  2. Omg, jestem w szoku tego co się z lakierem stało.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie używałam, ale jak piszesz że nie jest przeznaczony dla wrażliwej skóry głowy, to niestety nie dla mnie. Moja skóra glowy lubi strzelać mi foszki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja używałam ostatnio... Z racji tego, ze włosy mam aż za pas, kuracji starczyło mi tylko na raz i to tylko na długość... Po tym razie byłam zachwycona... U mnie ciepło było bardzo odczuwalne na dłoniach, na skórę głowy produktu nie nakładałam;(

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba jednak wolę tradycyjny olej i odzywkę :p

    OdpowiedzUsuń
  6. OMG, nie podoba mi się to, co robi z paznokciami, musi strasznie oblepiać włosy

    OdpowiedzUsuń
  7. To sie nazywa problematyczny produkt, w dodatku naładowany silikonami więc ja podziękuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. zazdroszczę bloga i zapraszam do mnie na rozdanie obserwujemy ??

    OdpowiedzUsuń
  9. Raczej się nie skuszę, bo już wcześniej czytałam niepochlebne recenzje na Wizażu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ojej kupiłam ale jeszcze nie używałam. A już myslałam że coś dobrego trafiłam.

    OdpowiedzUsuń
  11. ojej kupiłam ale nie użyłam jeszcze.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.