Cytrynowy atak xD

Nie mówiłam wam, o tym, ale jakiś czas temu nawiązałam współpracę z drogerią
Gdy klikniecie na baner zostaniecie przeniesieni na stronę drogerii. 

Posiadającą w swojej ofercie, kosmetyki naturalne i iście orientalne. Pierwszym kosmetykiem, który otrzymałam w ramach współpracy jest Cytrynowa maseczka do twarzy w pudrze.

Kartonik od razu kojarzy się z cytryną, której skórka jest jedynym składnikiem tego kosmetyku, a także z jego główną funkcją czyli oczyszczaniem. Z tyłu opakowania znajduje się nalepka w języku polskim zawierająca wszystkie niezbędne informacje. Co znajdziemy w środku? Foliowy zamknięty próżniowo woreczek, w którym znajduje się 100g jasno - żółtego drobniutko zmielonego proszku. Przesypałam go dla własnej wygody do plastikowego, zakręcanego słoiczka.



Gdy tylko rozcięłam torebkę dotarł do mnie niezbyt przyjemny cytrynowy zapach. ( Nie umiem sprecyzować czemu ten zapach jest dla mnie nie przyjemny.)


Około 1-1,5 łyżeczki (widocznej na zdjęciu) mieszam z kilkoma łyżeczkami letniej wody, jej ilość dobieram do aktualnych potrzeb. Po dokładnym wymieszaniu powstaje dość jedwabisty mus o niezbyt przyjaznym kolorze. (PAMIĘTAJCIE, by wszelkie maseczki sypkie najlepiej rozrabiać w szklanej miseczce i taką też łyżeczką/bagietką.  Zmniejszy to możliwość zajścia jakichś reakcji produktu z naczyniem)
Na szczęście po rozrobieniu maseczki zmienia ona zapach. Kojarzy mi się on z  IceTea lub taką cytrynową herbatką granulowaną.
Aplikacja jest całkiem  przyjemna, a to ze względu na konsystencje. Producent poleca zmyć maseczkę po upływie 20 minut. Nie radziłabym przekraczać tego czasu, ponieważ może wystąpić podrażnienie.
Maseczka na buzi zachowuje się  tak samo jak glinki, dlatego też należy pilnować, by nie zaschła na twarzy. Po upływie zalecanego czasu pomimo zwilżania jej powierzchni wodą termalną, maseczka na brzegach zastyga. W tych też miejscach pojawia  się u mnie podrażnienie, czyli dzieje się tak samo jak  w przypadku glinek. Znika ono po jakiś 5-10 minutach. Jeżeli chodzi o zmywanie jest on delikatnie mówiąc trochę uciążliwe. Po mimo to uważam, że warto się chwilę pomęczyć. Gdy nasza skóra odpocznie wygląda na prawdę ładnie. Cera jest wygładzona, pełna naturalnego blasku. Nie zauważyłam znaczącego zmniejszenia porów czy zmniejszenia wydzielania sebum. Po mimo to powiem wam, że wolę tego typu maseczki niż te chemiczne, które bardzo często mnie zapychają.

Oprócz takiego sposobu przygotowania maseczki producent proponuje nam inne możliwości:

Skóra tłusta: dodaj wodę lub wodę różaną
Skóra sucha: dodaj mleko lub mleko sojowe
Skóra normalna: dodaj czystą wodę


Cena 17 zł/ 100g

A wy lubicie naturalne maseczki?

A teraz uwaga zdjęcie dla ludzi o mocnych nerwach:


Buziaczki:*





7 komentarzy:

  1. Lubię zapach cytrynki, więc miałabym przyjemność z takiej maski :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z wyglądu przypomina mi trochę dyniową maseczkę w proszku która kiedyś miałam, też miała DZIWNY zapach ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo interesujący produkt:) Pozdrawiam i zapraszam do siebie +dodaję do obserwowanych

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe...:)
    Oddziałuje jakoś na czarne kropki na nosie?;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak by je rozmiękczała, przez co łatwiej je usunąć metodą mechaniczną.

      Usuń
  5. troche malo "apetycznie" wyglada aczkolwiek intryguja mnie takie rzeczy :)

    tak odbiegajac od tematu masz strasznie ladny kolor oczu, zawsze marzyly mi sie jasne oczka :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.