Zimowy ratunek dla ust - Carmex lip bam

Jak wiecie ostatnio byłam dość długo chora. Po pewnym czasie moje usta zaczęły wołać o pomstę do nieba. Były przesuszone i popękane. Tragedia! Wiecie co było najgorsze w tym wszystkim? To że nic nie pomagało. Próbowałam ratować je wszystkimi znanymi mi sposobami, niestety bez skutecznie. W akcie desperacji udałam się do Rossmana. Kupiłam pierwszego w moim życiu Carmexa.

Nie wiem jak wam ale mnie bardzo podoba się kolorystyka opakowania.

Zdecydowałam się na wersje w sztyfcie z SPF15. Nigdy wcześniej nie ciągnęło mnie do tego produktu myślałam sobie, a co może zrobić taki sobie od co sztyfcik czy błyszczyk. Możecie mi wierzyć lub nie ale po 2-3 dniach moje usta były gładkie i nawilżone.

Byłam bardzo ciekawa zapachu i działania. Gdzy otworzyłam opakowania, poczułam lekko waniliowo - miętowy zapach. Dla mnie  bomba. Jeżeli chodzi o odczucie na ustach napoczątku gdy moje wargi były wstanie tragicznym bardzo mnie piekły usta. To uczucie zmieniło się gdy poprawiła się kondycja moich ust, a pieczenie zamieniło się w mrowienie. Sztyft pozostawia delikatny satynowy połysk na ustach. Dodatkowo ma dość dobrą trwałość.

Oprócz tego bardzo mile zaskoczył mnie  fakt, że produkt jest bardzo dobrze zabezpieczony. Oprócz blistra w którym się znajduje, sam sztyft zaklejony  jest jeszcze naklejką: 


Ale żeby nie było znalazłam minus ( tylko jeden ale  zawsze:) 

Nie działa mi poprawnie mechanizm wysuwajacy sztyft. Nie mogę go schować, więc muszę bardzo delikatnie go wysuwać.

Cena ok 10zł/ za 4,5g


A wy lubicie Carmexa???




15 komentarzy:

  1. Ja mojego Carmexa po zakupie musiałam otwierać zębami, bo inaczej nie dało rady :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Używam Carmeca w słoiczku i aplikacja nie sprawiała mi problemu do momentu gdy zaczęłam dobijąc dna. Wydobyć resztki jest trudno, gdyż większość zeskrobiemy sobie pod paznokieć :/ A co do działania, to jakoś specjalnych ochów i achów nie będę nad nim wznosić, bo żaden cud to nie jest. Niestety potrafi rozleniwić skórę przy częstym stosowaniu (u mnie 2-3 dziennie) i przy zaprzestaniu używania zostajemy z przesuszonymi ustami. Przepraszam za tę długą dywagację :) Jeśli masz ochotę to zapraszam do siebie na nowy makijaż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przepadam za produktami w słoiczku

      Usuń
  3. moj ulubiony to mietowy Carmex :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham Carmex, działa świetnie :)
    Pomaga na przesuszone i popękane usta bez żadnego problemu.
    Niestety tak jak u Ciebie nie działa poprawnie mechanizm i niekiedy się zacina, ale na szczęście nie jest to taka duża wada. Poza tym są jeszcze dostępne w słoiczku i tubce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem wiem xD Ze słoiczka korzystać pewnie nie będę a tubkę wybiorę pewnie w lato.

      Usuń
  5. A ja muszę się przyznać, że jeszcze żadnego nie miałam, ale chyba długo tak nie pozostanie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystko w nim byłoby cacy gdyby nie ten mentolowy posmak blee:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam !! zawsze muszę mieć go przy sobie ;)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.