Mydlarnia Nabi - Mydło z sappanwood i zielonej herbaty.

Jak wiecie, bardzo lubię kosmetyki naturalne dlatego też bardzo ucieszyłam się  gdy dostałam propozycję współpracy z mydlarnią, które oferuje nam mydła organiczne nie zawierające, żadnej chemii czy ulepszaczy.



Dzisiaj opowiem wam kilka słów o mydełku z  sappanwood i zielonej herbaty.
To mydełko dzięki uprzejmości przedstawicielki firmy Nabi, mogłam wybrać sobie sama. Zdecydowałam się na nie ze względu na moją mieszaną cerę w kierunku do tłustej. Zależało mi na obiecywanym oczyszczeniu skóry i porów.



Składniki: Oliwa z oliwek, Olej palmowy, Olej kokosowy, Olej słonecznikowy, Olej z pestek winogron, Olejek eteryczny lawendowy, Ekstrakt z zielonej herbaty, Zielona herbata w proszku, Caesalpinia sappan w proszku, Witamina E.*


Mydełko występuje w dwóch wielkościach 80 – 100g, a ich cena  to 13 – 15zł. Musicie przyznać, że to bardzo przyjemna korelacja, zwłaszcza, że w parze z niską ceną i wydajnością  idzie skuteczność, ale o tym za chwilę.
Sam produkt niezbyt zachęca  swoim wyglądem poprzez nie zbyt przyjemny kolor jak i specyficzny zapach( aczkolwiek nie jest on bardzo drażniący), kojarzy mi się z czarnuszką, a na drugim tle pojawia się zielona herbata.
Bardzo zdziwił mnie fakt, że po mimo 100% naturalnego składu mydło bardzo ładnie się pieni.



Piana jest bardzo kremowa i aksamitna.
Skóra po zastosowaniu tego kosmetyku jest odrobinę ściągnięta, jednak to uczucie szybko znika, a cera staje się gładka. Oprócz tego  po kilku użyciach wszelkie zaczerwienienia znacznie się zmniejszają. Pory są oczyszczone i delikatnie zwężone a co za tym idzie, na naszej buzi będzie pojawiało się mniej niedoskonałości.
Jestem pewna, że to nie tylko wpływ zielonej herbaty i sappanwood ale  też kwestia tego, że produkt nie zawiera alkoholu, który pomimo wszem i wobec panującego przekonania wcale nie jest aż tak dobry dla naszej cery, ale o tym opowiem wam kiedy indziej.
Ważnym aspektem jest wydajność mydełka. Ja odkroiłam sobie z tej dużej kostki,którą pokazałam wam na samym początku ok. 1/3 i po używaniu przez ok 2 tygodnie 2 razy dziennie zostało mi jej całkiem sporo.

Nie zauważyłam by mydełko wysuszało skórę, jednak trzeba uważać, by podczas mycia buzi piana nie dostała się do  worka spojówkowego, ponieważ może to wywołać pieczenie lub podrażnienie.


A teraz mała ciekawostka.
Czy wiecie, że…
Mydła organiczne są niczym wino im starsze tym lepsze.









PS: Dziękuję Mydlarni Nabi za udostępnienie tego produktu. Zapewniam Was, że  moja recenzja jest obiektywna, a fakt że otrzymałam kosmetyk nie wpłyną na nią w żaden sposób

14 komentarzy:

  1. ostatni cytat jest całkiem interesujący :) warto zapamiętać :) Szkoda że nie ma przyjemniejszego zapachu

    OdpowiedzUsuń
  2. o kurcze tego nie wiedziałam;) ciekawe to mydło, no i same oleje mmm;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja po użycia mydła mam strasznie suchą i ściągnięta skórę i chyba nie odważyłabym się myć nim twarzy, chociaż skoro to jest naturalne to może nie wywołałoby u mnie takiej reakcji :D ale pozostanę raczej wierna delikatnym żelom do twarzy, bo złe wspomnienia po spotkaniach z mydłem za bardzo zapisały się w mej pamięci :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te mydełka nie mają ph zasadowego, jak normalne mydła, więc nie powinny tak okropnie ściągać skóry :)

      Usuń
  4. ja obecnie myję buzię mydłem Aleppo i chyba już nie wrócę do żeli do mycia twarzy, takie naturalne mydełko to jest to!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mydełko faktycznie bardzo się pieni! Aż jestem zaskoczona - pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe mydełko. Też mam cerę mieszaną, to mogłabym go używać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czasem dla urody warto się poświęcić i jakoś przemóc się z niezbyt obiecującym zapachem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jako przedstawicielka Nabi, tak trochę nieoficjalnie, wyjaśnię parę zagadnień:)
    Mydła, nawet te ekologiczne, mydłami by stać się nie mogły bez dodatku zasady sodowej lub potasowej(w mydłach Nabi tej pierwszej). W innym wypadku byłaby to po prostu mieszanka tłuszczy nierozpuszczających się w wodzie. Stężenie zasady sodowej w mydle jest bardzo małe, ale i tak ze względu na nią mydła organiczne muszą przeczekać tzw. okres dojrzewania, zanim zostaną dopuszczone do użytku, m.in ponieważ to właśnie zasada sodowa jest składnikiem drażniącym oczy (na szczęście nie jest to groźne, ale rzeczywiście warto unikać wprowadzania mydła do worka spojówkowego).
    Mydła organiczne pachną tylko mydłem (a nie np. truskawkami:)) również ze względu na wspomniany wyżej okres dojrzewania. Każde z naszych mydeł zawiera olejek eteryczny lawendowy, jednak jego zapach jest "wypychany" z mydła poprzez ulatniającą się zasadę sodową. Te prawidłowości sprawiają, że mydło organiczne z czasem staje się coraz delikatniejsze.
    Mydełko dobrze się pieni ze względu na wysoką zawartość oleju kokosowego. Właśnie w związku z tą właściwością olej kokosowy (który jest niestety bardzo drogi) jest w mydłach niezastąpiony (w mydłach organicznych rzecz jasna, bo "normalnie" używa się chemicznych spieniaczy).
    Serdecznie dziękuję za recenzję, z przyjemnością ją czytałam, nie tylko pochwały, ale również drobne uwagi dotyczące mydła:) Oby dobrze Pani służyło!
    Gdyby pojawiły się wątpliwości lub pytania do producenta czy też ogólnie na temat mydeł organicznych, chętnie na nie odpowiem:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę się za jakiś czas skusić na takie naturalne mydełka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ładnie wygląda D:
    a jak fajnie się pieni . XD

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie wygląda to mydełko:)

    OdpowiedzUsuń
  12. mnie mydła niestety wysuszają ;/

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.