Bławatek wraz z nawilżeniem poszły pod rękę na spacer wieczorową porą - AA 20+ Wrażliwa Natura Aktywnie Nawilżający krem na noc.

Gdy zaczął  mi się kończyć krem na noc, szybciutko zaczęłam się rozglądać za czymś nowym. Jednak gdy przyszło co do czego nie miałam czasu, co by stać i wybierać. Zdecydowałam się na produkt firmy AA. Wybrałam AA 20+ Wrażliwa Natura Aktywnie Nawilżający krem na noc.


Jak widzicie kolorystyka kartonika jest bardzo ładna, ale jest no przeładowany informacjami. Gdy go otworzyłam zdziwił mnie sposób umieszczenia w środku słoiczka.


Słoiczek jest estetyczny, bardzo ubogi w informacje, a te które na nim są ścierają się. Wykonany jest on z plastiku imitującego mrożone szkło.


Dużym plusem jest fakt, że krem zabezpieczony jest folia.


Opinia producenta:
„Aktywnie nawilżający krem na noc sprawia, że skóra jest nawilżona, odżywiona i odzyskuje zdrowy wygląd.
Składniki:
·         Organiczna woda z bławatka, pochodzącego z certyfikowanych upraw ekologicznych, bogata w sole mineralne oraz polifenole, działa kojąco i dodaje skórze blasku.
·         Organiczne masło karite, pochodzące z certyfikowanych upraw ekologicznych, doskonale odżywia i przyśpiesza naturalne procesy regeneracji naskórka.
·         Wyciąg z pestek dyni wspomaga procesy odnowy skóry i łagodzi podrażnienia.
·         Gliceryna, wnikając w głębsze warstwy naskórka, nawilża skórę i pozostawia ją miękką w dotyku.
·         0% alergenów, konserwantów (w tym parabenów) syntetycznych barwników, alkoholu, olejów mineralnych i pochodnych ropy naftowej, sylikonów, syntetycznej kompozycji zapachowej, olejków eterycznych, glikolu propylenowego(peg).”[1]


 Moja opinia:
Zachęcona , w sumie nie wiem czym, ale go kupiłam. Gdy pierwszy raz go używałam nie mogłam powstrzymać śmiechu,  a to ze względu na zapach tego produktu. Ja ewidentnie czuje  plastelinę, aczkolwiek pytałam kilka osób i słyszałam, że hmm może to kokos, albo że nie pachnie w ogóle.
Wizualnie konsystencja jest bardzo zachęcająca, jednak gdy zaczęłam używać tego produktu stwierdziłam, że to jest jakaś porażka.



Krem strasznie tępy, trzeba się bardzo napracować co by go rozsmarować. Gdy już się to uda po chwili nasza skóra staje się bardzo ściągnięta, a na niej jest jakiś dziwny trudny do określenia film, który powstaje, ze względu na dużą zawartość substancji tłuszczowych.
Poziom nawilżenia jest taki no szczerze średni. Całe szczęście, że rano buzia jest w miarę gładka. Tego średniaczka ratuje fakt, że nie zapycha  porów.
Zewzględu na zachwalany skład postanowiłam rozebrać go dla was na czynniki pierwsze.
Aqua – Woda.
Parfum -  Jakiś tam zapach (ciekawe jaki skoro kosmetyk miał nie zawierać syntetycznej kompozycji zapachowej czy olejków eterycznych).
Butyrospermum parkii shea butter – Masło Shea
Caprylic/Capric  Trigliceryde –  Mieszanina roślinnych kwasów tłuszczowych, zestryfikowanych z gliceryną. Substancja natłuszczająca, wygładzająca, zapewniająca prawidłową ochronnę. Sprawia, że skóra jest miękka, elastyczna i gładka. Lipid ten posiada właściwości koserwujące.[2]
Dicaprylyl Carbonate – Substancja tłuszczowa,nawilżająca, zmiękczająca, wygładzająca poprzez stworzenie warstwy okluzyjnej. ( Jest to warstwa chroniąca naszą skórę przed migracją wody, powstaje z substancji tłuszczowych. Należy jednak pamiętać, że gdy takich substancji  jest zbyt dużo film, który pozostaje na naszej skórze, jest bardzo nie przyjemny.)
Myristyl Myristate - Czynnik biologiczny z oleju kokosowego ułatwiający tworzenie na stosowanej powierzchni cienkiego filmu okluzyjnego. Jego zadaniem jest zapobieganie migracji wody z naskórka oraz uzupełnienie wymytej warstwy lipidowej.
Octyldodecanol -  Emolient.  Zapobiegajacy nadmiernemu odparowywaniu wody z naskórka, przyczynia się również do powstawania warstwy okluzyjnej.
Glyceryl Stearate Citrate Alcohol– Substancja odpowiedzialna za konsystencje produktu.
Glicerin – Gliceryna.
Glyceryl Stearate - Substancja odpowiedzialna za konsystencje produktu.
Xanthan Gum - Substancja zagęszczająca produkt.
Centaurea Cyanus Flower Water –  Hydrolat z bławatka. Substancja o działaniu aktywnym; działa przeciw zapalnie oraz spowalnia procesy starzenia się skóry.
Cucurita Pepo Seed Extract – Olej z nasion dyni. Odżywia skórę suchą, dojrzałą, wygładza zmarszczki, likwiduje rozstępy. Natłuszcza, nawilża i wygładza.Zawarty w nim potas oczyszcza i rozjaśnia skórę.[3]
Glyceryl CaprylateEmolient przyczynia się do powstawania warstwy okluzyjnej oraz do zapychania porów skóry.
Cetyl Alcohol -  Emolient przyczynia się do powstawania warstwy okluzyjnej oraz do zapychania porów skóry.
Citric Acid - Kwas cytrynowy; wykazuje działanie złuszczające. Przedłuża trwałość produktu.
W ten cudowny sposób poznaliśmy przyczyny powstawania tego nie przyjemnego filmu na twarzy, a także możemy wyobrazić sobie jak zbawienny wpływ na naszą cerę ma wspomniana woda z bławatka czy  wyciąg z pestek dyni. Tyle dobrego, że masło karite jest bliżej początku składu.
Reasumując jest to średniaczek który tak naprawdę nie robi nic.

Cena: ok. 20zł/50ml

Macie jakiś sprawdzony krem na noc?












15 komentarzy:

  1. Skoro poziom nawilżenia jest taki sobie to nie dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. haha , wiem , że to żadne odkrycie , ale sama robiłam tą "oszukiwaną grzywkę" trochę innym sposobem i wstawiłam filmik bo ten też wydał mi się ciekawy ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w sumie nie mam żadnego sprawdzonego kremu na noc.

    OdpowiedzUsuń
  4. No kokosem to on na pewno nie pachnie :D Jak dla mnie to plasteliną, albo ciastoliną PlayDoh. O... i jeszcze obierkami z kredek. Masakra ! :D A jeżeli chodzi o działanie i opinię ogólną to mogę się pod Twoim zdaniem podpisać rękami i nogami. Po za tym robiłam już jego recenzję u siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem wiem że robilaś nawet wtedy powiedziałam że będę pisać u siebie. Ja też NIE WIEM gdzie ten kokos. xD

      Usuń
  5. Ja kiedyś miałam kremiki z AA i niestety to nie moja bajka,ale ostatnio w Naturze natknęłam się na kosmetyki ograniczne formy AVA i są świetne!

    OdpowiedzUsuń
  6. ja jakoś nie lubię AA bo kiedyś używałam mleczka i dostałam okropnego uczulenia, do tej pory nie wiem czy to właśnie wina AA, ale boję się ryzykować i sprawdzać ;))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tą serią zawiodłam się przez płyn micelarny, który zamiast zmywać robił jeden wielki placek na twarzy.Z tych wszystkich kremów które używałam najlepiej wspominam kremy Nivea visage. Dobre lekkie rkremy, stopień nawilżenia określiłabym jako zadawalający.

    OdpowiedzUsuń
  8. Eh też poddałam się trendowi na Eko-kosmetyki i zakupiłam Nivea Pure and Natural. Przetłuścił mi cerę, mimo że przeznaczony jest do cery mieszanej. Owszem ładnie nawilżał, ale po kilku dniach stosowania dostałam bolących, podskórnych pryszczy :/
    Nie lubię wyrzucać kosmetyków więc w tej chwili służy mi do demakijażu wodoodpornej kolorówki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tam lubię kremy z AA - są dla mnie ok :) Polecam Bielendę Czarna oliwka lub Awokado, jeśli chcesz mocnego nawilżenia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Plastelina mnie rozbawiła :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Moim ulubionym kremem na noc jest zwykła Nivea - moja skóra jest w niej ślepo zakochana :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Zużyłam już jedno całe opakowanie tego kremu i kupiłam kolejne, prawdopodobnie dlatego, że nie miałam czasu szukać innego. Moje zdanie jest takie, że faktycznie nie robi nic. Taki sobie krem, który po prostu jest. Następnym razem spróbuję czegoś innego :)

    OdpowiedzUsuń
  13. a już myslałam, że to krem warty uwagi.. a tu taka lipa. No szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj zapach na drugim miejscu w składzie i to ma być eko krem...

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.