Małe fioletowe co nieco - Rimmel Sexy Curves

Witajcie,
Dzisiaj zdecydowałam się że opowiem wam o tuszu do rzęs Rimmel Sexy Curves , który pojawił się w moim projekcie denko. Trafił on do mnie tak naprawdę przypadkiem, któregoś razu dzwoni do mnie moje szczęście i mówi żebym wybrała sobie dwa kolory, na co ja odruchowo powiedziałam czerwony i fioletowy. Gdy przyszedł do domu dał mi torebkę taką prezentową, a w niej właśnie ten tusz i jeszcze jeden drobiazg reprezentujący czerwień.


Szczerze wam  powiem, że na początku nie byłam  nie byłam przekonana do  tego produktu a to ze względu na to, że jestem fanką  dużych, grubych szczoteczek. . Pamiętam gdy po raz pierwszy zobaczyłam: było to bodajże na filmiku naszej kochanej Iwettki. Z jednej strony  byłam zaintrygowana  nie typowym kształtem szczoteczki, a drugiej strony nie przekonywał mnie.
Bardzo podoba mi się to fioletowe opakowanie jest bardzo starannie wykonane a napisy się nie ścierają, a sam uchwyt szczoteczki jest wygodny . Musiałam się jednak nauczyć posługiwać   tym sylikonowym kuleczkowym cudem.



Na początku nie było ani łatwo ani przyjemnie, ale czemu się dziwić jak przedtem używałam podajże Maybelline the falsies.  Zdarzało mi się wsadzić sobie szczoteczkę do oka czy podrapać powiekę od spodu.
Jednak po jakimś czasie przyzwyczaiłam się do tego wynalazku i udało mi się  osiągać zadawalający mnie efekt.  Tusz ładnie rozdzielał rzęsy, delikatnie je pogrubiał i wydłużał, znaczącego podkręcenia nie zauważyłam. Podkoniec swojego żywota zaczęła się  osypywać.
Cena ok. 23-25zł/8ml

Niestety nie znalazłam zdjęcia tego produktu na moich rzęsach, mam natomiast zdjęcie mojej przyjaciółki której wykonałam makijaż z wykorzystaniem tego produktu. 



Niestety nie mam innych zdjęć które mogą dobrze pokazywać działanie tego produktu.

Po mimo tego że produkt działał bardzo dobrze wolę duże szczoteczki i trochę bardziej spektakularny efekt.

A jaki jest wasz ulubiony tusz do rzęs?









13 komentarzy:

  1. to akurat mój ulubiony tusz do rzęs, ja właśnei uwielbiam takie małe szczoteczki ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bardzo lubię tusze z Essence :)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny makijaż :) !! bardzo jej pasuje wygląda wtedy tak fajnie egzotycznie ;) pięknie wyglądają takie żywe kolory przy ciemnej karnacji :)

    ja kocham tusze Maybelline
    i clinique - high imact mascara ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajna szczoteczka;) Nie spotkałam się nigdy wcześniej z taką;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam ten tusz ;) Między innymi za to, że nie obciąża rzęs, nie kruszy się, nie skleja, świetnie podkręca i rozczesuje. Poza tym bez problemu można stopniować makijaż rzęs, nakładam tyle warstw ile potrzebuję w zależności od pożądanego efektu.

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawy, nie mam swojego ulubionego, używam kilka

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubie ten tusz.

    Zapraszam do obserwacji mojego bloga.

    Obiecuje odwzajemnic obserwacje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nigdy nie miałam tuszu z Rimmela, ale jeden czeka na swoją kolej i ciekawa jestem jakie wrażenie na mnie zrobi

    OdpowiedzUsuń
  9. O matko, zanim ja bym się nauczyła korzystać z takiej szczoteczki to by całe wieki minęły :D

    OdpowiedzUsuń
  10. znam ten tusz, jest ok, ale bez rewelacji :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam kilka opakowań tego tuszu. Jak dla mnie był bardzo dobry i rewelacyjnie wydłużał i pogrubiał rzesy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja jestem miłośniczką o wiele większych szczot:) Nie mam nerw do takich miniaturek i znając życie to zamiast się wprawiać rzuciłabym ją w kąt.

    OdpowiedzUsuń
  13. O ile się nie mylę to polecała go Nieesia25? W każdym bądź razie ma ciekawą szczoteczkę i zawsze chciałam go wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.