Moje kolejne podejście do produktów Avon.... (całkiem całkiem udane)

Witajcie,

Jak wiecie jakiś czas temu wymieniałam się z Kasią, którą poprosiłam o tusz do rzęs, z Avonu tak tak dobrze widzicie Wasza Yasminella chciała mieć, przetestować produkt  z Avonu, a mianowicie mowa tutaj o tuszu Super Shock.
Opakowanie wygląda dość ciężko. Jest to prosta plastikowa czarna "tubka" mieszcząca aż 10 ml produktu. Czerń przełamana jest srebrną obrączką i turkusowym napisem.




Zapewne wiecie, że ja uwielbiam  bardzo teatralny efekt na rzęsach. O tym tuszu słyszałam bardzo dużo bardzo dobrych opinii. 
Możecie sobie wyobrazić moją radość gdy go zobaczyłam w paczuszce. Na szczęście udało mi się opanować chęć wypróbowania do momentu gdy skończył mi się poprzedni tusz ( nie lubię mieć wielu otwartych produktów tego typu).
Gdy nastał ten dzień byłam bardzo ciekawa co to będzie, jednak mój entuzjazm ostygł po pierwszym przeciągnięciu  szczoteczką po rzęsach. Moje rzęsy zostały sklejone w jedną. Ze względu na to, że nie miałam innego tuszu na stanie musiałam kombinować z tym i dobrze się stało. 
Po kilku dniach wycierania nadmiaru produktu o brzeg opakowania tusz zgęstniał i ujawnił swoje prawdziwe oblicze. Z jego pomocą bez problemu można uzyskać efekt sztucznych rzęs trzeba się jednak odrobinę na pracować. 

Tusz dość długo schnie a w tym czasie trzeba uważać by nie posklejały się nam rzęsy. Kolejnym mankamentem jest to że gdy złapie nas deszcz lub się popłaczemy momentalnie mamy jedną rzęsę no góra 3. Wniosek nie jest on wodoodporny. Aczkolwiek czasem miałam problem z jego dokładnym zmyciem. Produkt cały dzień wygląda bardzo ładnie no chyba że będzie miał kontakt z wodą lub my mocno potrzemy oczy.

Jeżeli chodzi o szczoteczkę jest ona duża sylikonowa i dość gęsta, ja osobiście bardzo takie lubię. 


Mała prezentacja:



Wszystkie zdjęcia można powiększyć.

Reasumując według mnie ten tusz jest całkiem w porządku, ale jak ze cene wahającą się od 11 - 35 złotych wolę wydać ok 25 zł na tusz z Maybelline.



20 komentarzy:

  1. Miałam ten tusz i bardzo go lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mam go i jeśli ktoś szuka naturalnego efektu to ten tusz będzie ok:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam go i jestem bardzo zadowolona, u mnie wcale nie skleja rzęs, wręcz przeciwnie, idealnie je rozdziela co daje piękny efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie Ty masz piękne rzęsy! z takimi to chyba byle jaki tusz zrobi super efekt. WOW!

    OdpowiedzUsuń
  5. trzeba uważać by nie przesadzić, ale jest fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie byłam zbytnio z niego zadowolona, w ogóle tusze z Avonu jakoś mi nie służą, za to szminki uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ładny efekt na rzęsach :)

    niestety większość tuszy potrzebuje trochę czasu, żeby zgęstnieć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyglada cudnie ale to chyba zasluga twoich rzęs a nie tuszu:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Faktycznie całkiem całkiem ten tusz. Nigdy go nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  10. ja go mam od tygodnia i bardzo polubilam, glownie za to,ze od poczatku byl w miare gesty:)))

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo go lubiłam i teraz była na niego dobra promocja więc zamówiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Moja 'siostra' zużyła już niezliczoną ilość opakowań tego tuszu, a ja wciąż nie jestem co do niego przekonana. Mam wrażenie, że w ogóle nie zostaje na moich rzęsach.

    OdpowiedzUsuń
  13. według mnie to jest najlepszy tusz z Avonu, lubię go:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja posiadam zieloną wersję tego tuszu. Podoba mi się duża szczota tej maskary,ale często mi się zdarza, że brudzi się górna powieka tuż przy rzęsach. Fajnie wydłuża i pogrubia rzęsy, ale raczej już nie kupie.

    Pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja tam strasznie lubię tusze Avon, praktycznie zawsze biorę Super Shock, choć czasem z edycji limitowanych :).

    OdpowiedzUsuń
  16. jakie Ty masz gęste rzesy, piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  17. kurcze, ja bym chciała takie rzęsy jak twoje!

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.