Mały haul + narzekania i ostrzerzenie

Te z was, które śledzą mnie na twisterze, wiedzą, że byłam na małych zakupach w Naturze. Głównym powodem był fakt, że moja cera wieczorem zaczęła potrzebować większego nawilżenia. Po rozmowie z Anetką, w sumie bez wahania  zdecydowałam się na krem z Olay  z serii active hydrating. 


Zdecydowałam się na Hydrożel nawilżający na dzień dla skóry tłustej i mieszanej. Wolałam na pierwszy kontakt wybrać coś bardzo lekkiego. Na samym początku troszeczkę się bałam, ponieważ na kartonowym opakowaniu nie ma podanego składu. Jednak gdy otworzyłam go w domu obejrzałam pudełeczko bardzo się ucieszyłam, bo skład jest całkiem całkiem , ale o tym wiecej przy recenzji tego produktu.

Jak to ja nie byłabym sobą gdybym nie obejrzała lakierów. Mój wybór padł na  Essence  Colour & Go 37 Just Rock It! W buteleczce to bardzo ładny ciemny granat, oraz  Essence Nali Art  Twins 02 Romeo Piękny jasny szary.
W mojej Naturze jest także takie pudełeczko z darmowymi próbkami  wygrzebałam stamtąd  Soraya Make Up Sceniczny 03 naturalny i Lirene krem intensywnie nawilżający.

Miałam wielką ochotę kupić sobie fioletowy eyeliner z Essence. Jaka była moja radość gdy zobaczyłam, aż dwie sztuki. W pewnym momencie przypomniało mi się jak jedna z dziewczyn pisała o tym, że miała dziabnięte. Stwierdziłam, że sprawdzę. Odkręciłam pierwszy i patrzę…naruszony, odkręciłam drugi i patrzę…naruszony.  Z lekka zirytowana zapytałam się pani, która była w okolicy czy nie ma innego egzemplarza, ponieważ te wystawione są uszkodzone. Zostałam spiorunowana wzrokiem, że jakim ja w ogóle prawem je otwieram, poczym sama je otworzyła zajrzała, poczym zaczęła szukać nowego egzemplarza. Nie zgadniecie co zrobiła z tymi dwoma dziabniętymi… Bez ceregieli odstawiła je na miejsce w szafie.

Tak więc dziewczyny sprawdzajcie, pomadki eyelinery czy inne produkty czy ktoś nie wkładał tam paluchów.

Wasza Yasmin


38 komentarzy:

  1. Też miałam dziabnięty! A wczoraj widziałam babsko malujące sobie rzęsy nowym tuszem! Naprawdę, prostactwo granic nie zna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzeba wszystko sprawdzać:)

    http://kobiece-wariacje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Po prostu drogeria myśli, że jakiś dzia kupi zepsuty produkt a później on i tak trafia na 'wyprzedaż' ..

    OdpowiedzUsuń
  4. zawsze sprawdzam :( już po kilku sytuacjach się nauczyłam że w sklepie nawet odkręcam słoiczki i patrze czy ktoś wieczka nie oderwał lakiery również odkręcam zdarzyło mi się kilka bez pędzelków ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ludzie wstydu nie mają! Nie dość że nie kupują to jeszcze uszkodzą! Yhhh! Dziękuję za przestrogę, na pewno będę wszystko teraz dokładnie sprawdzała ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Wczoraj aplikowałam do Natury, jeżeli jakimś cudem mnie przyjmą, będę takie rozgwiazdy, które muszą wszystkiego dotknąć namierzać. Nienawidzę tego! Nie chodzi o samą kolorówkę, ale rownież o poprzebijane sreberka w balsamach, wypsikane do połowy dezodoranty i inne...

    OdpowiedzUsuń
  7. ciekawe kosmetyki;p spróbuję tego hydrożelu chyba ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. W mojej Naturze na 3 eyelinery 2 były dziabnięte, mi się odechciewa zakupów po takich widokach...
    Olayową emulsję właśnie wykańczam, jest bardzo fajna, choć bardziej lubię rozświetlającą.

    OdpowiedzUsuń
  9. Też zawsze sprawdzam a jeśli jest więcej produktów to wyciągam te z samego końca :)

    OdpowiedzUsuń
  10. w niemczech jak jest 'dziabniete' jest przecenione od razu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja zawsze wszystko sprawdzam, wiem jak to niestety bywa :p

    OdpowiedzUsuń
  12. Eh... my kiedyś kupiliśmy perfumy, gdzie w domu się okazało, że w środku był tester,oczywiście prawie pusty...

    OdpowiedzUsuń
  13. super zakupy :) powiem ci że olay będziesz testować podwójnie ;d

    OdpowiedzUsuń
  14. Szkoda gadać ludzie sa naprawde bezmyślni. Powodzenia z cerą :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja tak chodzę wokół tych linerów i chodzę,bo w mojej Naturze o dziwo zawsze są.Ale nigdy ich nie odkręcałam.Jeśli się w końcu skusze na kupno,to na pewno spradzę,dziękuję za ostrzeżenie :)
    I za miły komentarz,jak zwykel,również ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja też mam dziabnięty eyeliner.
    Dziwię się, że ekspedientki nie reagują widząc jak klientki otwierają kosmetyki i z nich korzystają, przecież każdy z nich ma jakąś datę ważności od otwarcia.

    OdpowiedzUsuń
  17. ja zawsze sprawdzam, bo wiem, że niektóre babsztyle wolą testować nowe produkty niż testery...

    OdpowiedzUsuń
  18. ja zawsze sprawdzam i wybieram te najbardziej z tylu, bo jakos mi sie brzydzi, poza tym nie chcialabym placic za cos, co inni dotykali i w jakims tam stopniu juz zuzyli. ;/

    OdpowiedzUsuń
  19. ja zawsze sprawdzam kosmetyk przed zakupem.

    OdpowiedzUsuń
  20. Brr. Jakoś sobie nie wyobrażam, że miałabym kupić kosmetyk, zwłaszcza taki który kładzie się na oko i miałby on być dotykany przez cholera wie kogo :/ Po za tym jaki prawem ona odłożyła go do szafy? To dla mnie niepojęte.

    OdpowiedzUsuń
  21. A z farb Syoss jestem bardzo zadowolona. Łatwo się aplikują, mają specyficzny zapach, ale nie jest on taki ostry, drażniący. Jak się wybierze odpowiedni kolor, to nie ma problemów, że końcówki będą znacznie jaśniejsze, a czubek ciemniejszy. Spłukuje się stopniowo i po pierwszym myciu nie ma szoku 'O boże, gdzie się podział kolor?!' :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zawsze sprawdzam ;) Nie wolno, ale za pewne większość otwiera.. Ale sklepy same sobie winne... Powinien być tester, a reszta powinna leżeć tak by nikt tam nie grzebał;/ Tez staram się każdy produkt nie tylko kosmetyk brać mniej więcej z tyłu.

    OdpowiedzUsuń
  23. pani sobie poczeka na kogoś, kto liner kupi nie sprawdzając, czy jest dziabnięty. ja zawsze sprawdzam przede wszystkim pomadki, bo widziałam jak pewna pani malowała się każdą nie-testerową pomadką i później odkładała ja na półkę...

    OdpowiedzUsuń
  24. tez kiedys cala szczesliwa cos łapnełam i potem w domu zobaczyłam że lekko używane.. wkurza mnie to strasznie, bo to paranoja troche sprawdzac to wszystko ale teraz tak robie. Wina lezy po stronie klientek ktore bezczelnie nie kozystają z testerów czy są czy ich nie ma i po stronie sprzedawcow ze toleruja takie cos i nie chcac ponosic strat wciskaja to klientowi ktory nie posadzilby ich o sprzedawanie uzywanego kosmetyku po prostu tego nie sprawdza..

    OdpowiedzUsuń
  25. Miałam podobną sytuację w sklepie odzieżowym. Znalazłam na wieszaku bluzkę z poobrywanymi haftkami. Na moja uwagę, pani ekspedientka odpowiedziała, że "tak to jest, jak zbyt grube panie chcą się wcisnąć w bluzkę", po czym odwiesiła ją pomiędzy inne.

    OdpowiedzUsuń
  26. żel zawsze się przyda ;) ale ja chcę spróbować całej serii jakiejś i najważniejsze żeby pozbyć się zaskórników tylko nie wiem jakiej..

    OdpowiedzUsuń
  27. takie małe jakby kaszka nic nie boli ale je widać

    OdpowiedzUsuń
  28. to nie uczulenie jak wycisnąć się da i jest już od dawna uczuleniem nie będzie ;d

    obecnie nie używam peelingu od ponad tyg. tylko szmatki muślinowej czy coś w tym stylu
    do mycia mam żel micelarny z biedronki a tonik ogórkowy z ziaji + sprawdzony krem nawilżający

    OdpowiedzUsuń
  29. co z tego że nałożę podkład skoro i tak je widać.. zobacz sobie kochana post wcześniej z makijażem jak zdjęcie jest tak mniej więcej z bocznego profilu na oczy.. doskonale widać że ich pełno a na policzkach jeszcze więcej..

    OdpowiedzUsuń
  30. no może.. właśnie się nad tą serią z LPR zastanawiam .. ale boje się użyć tak silnych rzeczy w środku lata chyba poczekam do jesieni..

    OdpowiedzUsuń
  31. ja też już odruchowo zawsze wszystko sprawdzam.

    OdpowiedzUsuń
  32. Mój eyeliner też był dziabnięty, a pomadkę nieraz kupiłam używaną. Raz się wkurzyłam i poszłam oddać, to było może 5 min po zakupie, bo wyszłam ze sklepu, otworzyłam, a tam chyba pół pomadki zużyte, i Pani w sklepie nie wymieniła mi jej ani nie oddała pieniędzy, powiedziała że może sama zużyłam i oddaje. :/ od tego czasu zawsze sprawdzam wszystko co kupuje.

    OdpowiedzUsuń
  33. ostatnio w ten sam sposób prawie nacięłam się na "używaną" szminkę w Naturze... a ekspedientka miała dosłownie mord w oczach kiedy poprosiłam, żeby mi wyszukała nietkniętą w szufladzie. ta naruszona oczywiście powędrowała z powrotem na szafę...

    OdpowiedzUsuń
  34. no wiem wiem czytałam twoją recenzję ;) ale też chce spróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. wyślij mi na maila dane do przelewu :) w tym tyg. wyślę pieniążki :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.