A ja nie lubię... Jedwabiu do włosów


Zdaję sobie sprawę, że ten produkt ma bardzo wielu zwolenników, ale  to jest tylko moja opinia na jego temat. Weźcie pod uwagę, to że sama go kiedyś używałam.
Jakiś czas temu po każdym myciu włosów używałam jedwabiu. Jednak po pewnym czasie zauważyłam że moje włosy w momencie kiedy go nie użyłam były w strasznym stanie. Tzn. były sianowate, suche, puszyły się bardzo. Później porozmawiałam z moją panią fryzjer, właśnie na temat tego specyfiku.
Co się okazało?
Ów specyfik owszem wygładza nabłyszcza nasze włosy, ale dzieje się to kosztem nawilżenia. Dlaczego się tak dzieje? A czytałyście skład? Nie będę wyjaśniać każdego składnika rozwinę tylko kilka pierwszych. Oto cały skład „Cyclomethicone, Dimethicone, SD/Alkohol 40B, Panthenol, Ethyl Ester of Hydrolized Silk, Octyl Methoxycinnamate, Parfum, C 12-15 Alkyl Benzoate, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben”
Cyclomethicone -  jest to lotny silikon. Ma właściwości wygładzające, dające uczucie jedwabiście gładkiej skóry. Wykorzystywany najczęściej w kremach do twarzy, ciała, rąk i stóp. Nie ma właściwości nawilżających, nie przenika do skóry, szybko wyparowuje.
Dimethicone -  jest pozyskiwany z krzemionek. Absorbuje wodę. Ma właściwości nabłyszczające, doskonale wchłania się w skórę dając efekt gładkości. Często stosowany w kremach do rąk i stóp.
SD/Alkohol 40B -  etanol, skażony innymi substancjami chemicznymi, ma właściwości wysuszające ale też może, podrażniać skórę a także uczulać. Najczęściej stosowany jest w tonikach.
Panthenol  -  nawilża skórę, działa kojąco i łagodzi podrażnienia, dobrze chroni przed promieniowaniem UV, ułatwia procesy gojenia mikrouszkodzeń skóry, zapobiega rogowaceniu naskórka.
Ethyl Ester of Hydrolized Silk  - Ethyl Ester powstaje z naturalnego kwasu mlekowego. Jest to rozpuszczalnik zawarty w zmywaczach do paznokci. Hydrolized Silk  - proteiny jedwabne pochodząca z resztek kokona jedwabnika. Nadają włosom objętość, ułatwia rozczesywanie, tworzy powłokę, wiąże wilgoć i wygładza strukturę.

Jest to mniej więcej połowa składu. Jak widzicie większość produktów ma tendencje do wysuszania a ich stężenie jest największe, potem jest kilka produktów nawilżających/ wiążących wodę, a potem znowu substancje mogące wysuszać. Czy te kilka produktów dobrych nawilżających mogą sobie poradzić z takim arsenałem składników o przeciwnym działaniu moim zdaniem nie.
.Jakie znalazłam dla niego zastosowanie?
Po kąpieli po nasmarowaniu nóg nawilżającym krem, smaruję nogi cieniutką warstwą jedwabiu jeżeli chcę, żeby moja skóra się błyszczała. Nawet w lato przy codziennym stosowaniu po dobrym balsamie nawilżającym nie zauważyłam, efektów wysuszenia.
Teraz nie kupuję jedwabiu, ale tamten co mi został wykorzystałam właśnie w ten sposób. Jak dla mnie był to dobry sposób i rezultaty były zadowalające.

19 komentarzy:

  1. Słuszne spostrzeżenie! :). Ja na szczęście nie używam takich rzeczy ;). Zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja używam jedwabiu, ale właśnie zauważyłam, że mam coraz suchsze i bardziej sianowate włosy może własnie od niego:(

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jedwabiu do włosów używam okazjonalnie, minimalne ilości. A skład mrozi krew w żyłach ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie miałam z nim do czynienia :)Na moje włosy się nie nadaje raczej.

    OdpowiedzUsuń
  5. nigdy nie używałam i widzę, że dobrze zrobiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja stosowałam tego typu kosmetyki bardzo długo i chodziłam i się zastanawiałam dlaczego tak szybko przesuszają mi się i rozdwajają końcówki ;/ Po tym specyfiku na początku wyglądały dobrze,a z czasem coraz gorzej :( Również stałam się przeciwniczką,ale chcę zużyc to,co mi zostało ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. używam codziennie dobrze że o tym napisałaś.. odstawię go troszkę i będę używać raz na jakiś czas tylko :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też kiedyś "odkryłam" że jedwab do taki podstepny wysuszacz. Po pierwszym zastosowaniu włosy są super miękkie, lśniące a przy kolejnych - coraz gorsze i gorsze, aż bez jedwabiu wyglądają tragicznie. Mam jeszcze buteleczke ale uzywam baardzo okazyjnie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też nie lubię ;) Więc nie jesteś jedyna :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Producenci robią nas w balona, to jest smutne.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo dziękuję :) A z tym jedwabiem,to przemyślę sprawę,bo nie wiem,czy jest sens dłużej katowac włosy :(

    OdpowiedzUsuń
  12. dobrze, że o tym napisałaś, postanowiłam go wypróbować i widzę że muszę jednak z nim uważać...

    OdpowiedzUsuń
  13. zostałaś otagowana :)
    http://kosodrzewina.blogspot.com/2011/05/tag-top-ten.html

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja również nie używam jedwabiu dla mnie to mega bubel nic nie robi z włosami dobrego i tylko niepotrzebnie przetłuszcza nawet minimalną ilością.

    OdpowiedzUsuń
  15. zostalas oTAGowana :) http://kosme-tiki.blogspot.com/2011/05/top-10-award-tag.html#comments

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja jak odstawiłam jedwab to nie zauważyłam jakichś strasznych tego skutków. Na mnie on działał cuda, idealnie nadawał się przed prostowaniem jak i po, błyszczały mi włosy ślicznie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ha i ja mam to samo zdanie! :D Jedwab z Biosilku według mnie to bubel ;D za to polecam na końcówki seum L'biotica A + E - o niebo lepsze wspaniale wygładza rozdwojone końcówki :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja tam lubię ten jedwab, używam go wyłącznie na końcówki i świetnie się nadaje, ale właśnie każdy może miec inne zdanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jedwab z Biosilka jest rzeczywiście kiepski ;) Ja używam z Mariona, żeby zabezpieczyć włosy przed czynnikami zewnętrznymi, ale wiem, że to nie kosmetyk dla każdego.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.