A ja nie lubię... Balsam do ciała

W łazience czy też toaletce każdej z nas znajdą się produkty, których nie lubimy bądź nie do końca jesteśmy zadowolone z ich działania. Postanowiłam, że raz na jakiś czas będę się z wami dzieliła moimi sposobami na wykorzystanie takich produktów.
Na pierwszy ogień pójdzie nie lubiany przeze mnie balsam do ciała, dostałam go, no ale głupio tak wyrzucać całe bądź pół opakowania kosmetyku, który do końca okresu przydatności ma jeszcze  bardzo daleko.
Od około 2 lat nie kupuję peelingów do ciała, hmm no może nie to że nie kupuję ich w ogóle, ale robię to bardzo sporadycznie.
Każda z was na pewno zna przepis na peeling kawowy xD
W oryginalnym przepisie do wszystkich suchych składników dodajemy wodę lub oliwę z oliwek,  któregoś razu nie miałam w domu oliwy z oliwek, a wody do dawać nie lubię, ponieważ wtedy  wszystko  ucieka mi przez palce. Stwierdziłam wówczas, że zobaczę co będzie jeżeli do suchej bazy dodam znienawidzony prze zemnie balsam do ciała(nie odpowiada mi jego zapach, czas przez jaki się wchłania, a co gorsza pozostawia taką tłustawą powłoczkę.) I to okazał się strzał w dziesiątkę. Skóra po takim peelingu jest bardzo gładka, przy systematycznym stosowaniu ujednolica się jej kolor, można sobie odpuścić balsamowanie(aczkolwiek nie za każdym razem xD) a co najlepsze bardzo długo utrzymuje się na niej słodkawy kawowy aromat.  Zapewne zaraz się zapytacie a co z tłustym filmem, moje kochane ślad po nim znika. A i jedna bardzo ważna uwaga, po wyjściu z pod prysznica nie trzyjcie skóry mocno ręcznikiem, a jedynie osączcie ją z nadmiaru wody.
A teraz przygotowanie.
Potrzebne nam będą:
Pojemniczek <Może być po jakimś maśle do ciała> kawa mielona, sól, cynamon, balsam i coś czym będziemy mogli połączyć wszystkie składniki:


Ja na mój pojemniczek daje 2 łyżki kawy, 1 łyżeczkę soli, szczyptę cynamonu, i balsam do ciała w przypadku mojego było to około 20 pompek. Wszystko zależy od  jego konsystencji, która musi być w miarę jednolita, cała kawa musi być wilgotna.


Jeżeli chodzi o stosowanie(taka porcja wystarcza mi na 2 razy) na czas aplikacji radziłabym wam wyłączyć wodę i bardzo dokładnie wymasować ciało, poczym spłukać letnią wodą. Wiadomo ziarenka kawy będą wszędzie, ale bardzo łatwo je spłukać, a nawet jeżeli coś pominiemy nie ma powodu  do rozpaczy, ponieważ nawet jak wszystko zaschnie bardzo łatwo się spłukuje.

Mam nadzieję, że takie notki wam się spodobają, ponieważ mam jeszcze kilka sposobów na kosmetyki, których nie lubię.





23 komentarze:

  1. peeling kawowy znam, ale nie z balsamem:) na pewno wypróbuje:)

    OdpowiedzUsuń
  2. love your blog ) new follower her, i'd love if you follow back :)
    xoxox
    http://cosmopearls.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam podobny patent, z tą różnicą, że te nielubiane balsamy stosuję na 'co dzień'. Ale jak moja skóra jest w gorszej kondycji to wtedy do akcji wkracza masło kakaowe z ziaji lub oliwka do masażu Lipocell bloker tez z ziaji. Więcej z tym zabawy, ale efekty o niebo lepsze. A, lubię dodać czasami kropelkę jakiegoś olejku eterycznego :) np cynamonowy - tylko on w dużych ilościach piecze, wiec ostrożnie z nim :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny pomysł! ja niedawno przez przypadek odkryłam pilingujace właściwości cynamonu, a że kocham jego zapach, będę stosować częściej. Fajne są takie domowe mazidła:)

    OdpowiedzUsuń
  5. na pewno wyprobuje :) kurcze tez mam kilka takich balsamow, a to swietny pomysl na ich wykorzystanie! :D dziekuje Ci za ten post :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny pomysł z tym peelingiem:) Wiem co mówię, bo sama kiedyś podobnie kombinowałam ale ostatnio mi się nie chce:)
    PS. zostałaś otagowana wyróżnieniem Sunshine Award:)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny pomysł! :) Proszę o więcej takich przepisów :)

    Dzięki za radę z rozświetleniem w kąciku oczu- czegoś mi brakowało i teraz już wiem o co chodziło :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też w taki sposob wykorzystuje nielubiane balsamy:) Peeling kawowy uwielbiam chociaz wanna po nim wygląda jakby się tam prosie kąpało:D Robię też peeling z samą solą, albo cukrem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajny pomysł, ja lubie o takich rzeczach czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo mi przypadł do gustu tentyp notek, chętnie się dowiem więcej na temat wykorzystania nielubianych kosmetyków:)

    OdpowiedzUsuń
  11. już kilka razy zamierzałam sobie taki peeling zrobić, ale ciągle mi to wylatuje z głowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. fajny pomysł, zwłaszcza, że lubię zapach kawy. a ja niechcianym balsamem czyszcze buty! zwłaszcza skórzane- super się potem błyszczą

    OdpowiedzUsuń
  13. świetny pomysł :) koniecznie muszę spróbować :D

    OdpowiedzUsuń
  14. muszę spróbować ;)

    dzięki ;* a moczę w oliwie itd. regularnie :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Peeling kawowy jest najlepszy :) Ale ja używam takiego suchego i jestem jak najbardziej zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  16. raz użyłam :) i krem jest nawet nawet ;D dobrze nawilżył :)

    OdpowiedzUsuń
  17. patent na peeling dla pracowitych, bo czyszczenie łazienki po takim zabiegu to prawdziwa masakra, przynajmniej z moją tendencją do chlapania na wszystkie strony ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. jest słodki :) mi się podoba ;) jest jeszcze wersja z kokosem i bananem chyba ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Słyszałam o takich bajerach :D Ale nigdy nie próbowałam...może najwyższy czas :D

    OdpowiedzUsuń
  20. http://pugsilove.blogspot.com/2011/05/tag-sunshine-award.html zostałaś otagowana!

    OdpowiedzUsuń
  21. polecam stronkę: http://www.beautyblogs.pl/

    tworzymy tam listę blogów kosmetycznych - zbieramy adresy blogów w 1 miejscu, aby ułatwić nawigację wśród blogów :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja używam kawy sypanej+cukier,mieszam to w miseczce,a potem już przy samej aplikacji z żelem pod prysznic :) Tak nic mi się nie rozpuszcza.Ale słyszałam,że można zmieszac ze śmietaną lub jogurtem naturalnym.O cynamonie nie pomyślałam,na pewno przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.