Garnier Garnierowi nierówny



Jakiś czas temu opowiadałam wam o cudownym kremie, który uratował moje ręce w zimie. Mówię tutaj o kremie Garniera Nawilżające Pielęgnacja 7 dni Ukojenie z ekstraktem z miodu. Zawartość tej malutkiej bo 75ml(malutkiej jak malutkiej:) tubki w te największe mrozy  była zbawieniem dla moich przesuszonych rąk i zadzierających się skórek. Jego zapach był dość intensywny długo utrzymywał się na dłoniach, ale mi się bardzo podobał ten efekt, lubię jogurtowo – miodowe zapachy. Kremik szybciutko się wchłaniał, pozostawiał na dłoniach jedwabistą powłoczkę w żadnym wypadku nie był to tłusty film. A do tego  był on bardzo wydajny bo skończył mi się dopiero teraz jakoś niedawno, ale należy tutaj do dać że ja kremów do rąk mam od groma i ciut ciut, ale tego używałam najczęściej.
Kiedy zorientowałam się, że w tubce pozostało niebezpiecznie mało produktu, od razu pobiegłam do Rossmana, ku mojemu zaskoczeniu nie było  mojego miodowego wybawiciela, byli natomiast jego bracia. Mój wybór padł na Garnier Nawilżająca Pielęgnacja 7 dni Odżywienie z ekstraktem masła shea.  Prawda jest taka, że więcej dzieli te dwa produkty niż łączy. Mają niemal identyczne opakowania, różnią się tylko jednym elementem. Drugą i ostatnią cechą wspólną jest zapach aczkolwiek ten z masłem shea  jest nieco delikatniejszy.
Ucieszona zakupem już w autobusie posmarowałam ręce i w tym momencie  radość zamieniła się w rozczarowanie. Krem jest bardziej wodnisty, nie wiele potrzeba by uciekł z tubki wprost na nasze ubrania. Owszem skóra jest po nim miła  gładka i nawilżona, ale na dłoniach przez bardzo długi czas mamy tłustawy śliski film. Mnie ten efekt bardzo przeszkadza, nie lubię uczucia, że coś mi się marze po dłoniach
Więc jak widać Garnier Garnierowi nierówny.

Czy znacie jakieś inne tego typu przypadki?

22 komentarze:

  1. Również miałam ten krem Gariera ... i lepszy jest już krem do rąk ze Ziaji..

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi ten miodowy Garnier jakoś nie pasuje:) Drażni mnie sam zapach, chociaż do tej pory lubiłam miodowe kosmetyki. Nawilżenie jest tylko chwilowe a mam dość smarowania łapek co 10min, żeby nie czuć już tego napięcia i suchości :( Jestem przy końcówce kremu, po tej recenzji wiem, że nie ma co kupować kolejnych z tej serii. Dziękuję za przestrogę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znałam tych kremów przed Twoją notką, ale wpiszę pierwszy na listę, jeśli jest dobry.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam tak z podkładami a Avonu. Pierwszy kupiłam na promocji chyba za 10 zł. Był jak dla mnie bardzo fajny, tylko, że wybrałam zły odcień. Kupiłam więc drugi (już niestety nie był w promocji), który okazał się całkiem inny, między innymi konsystencja była baaardzo wodnista, a na twarzy był lepki. Po prostu bubel.

    OdpowiedzUsuń
  5. hej ;) jestem nowa na blogspocie, dopiero dzis zalozylam bloga. bardzo spodobal mi sie Twoj blog i mam nadzieje, ze zajrzysz rowniez do mnie i mi w czyms pomozesz ;)
    pozdrawiam!

    http://gviazdka91.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie chciałam wypróbować różne kremy z tej serii, ale chyba jednak zostanę przy moim mango :)

    OdpowiedzUsuń
  7. hehe, ja wlasnie mam ten problem, ze duzo przytylam :( ale planuje przejsc na diete, jeszcze mysle jaka..

    jezeli chodzi o kremy do rak to tez uzywam ten miodowy i jest rewelacyjny! tego drugiego nie uzywalam i dzieki Twojej opini na pewno go nie kupie. bardzo dobry jest tez taki czerwony z garniera, ale teraz nie pamietam dokladnie jak sie nazywal.

    OdpowiedzUsuń
  8. ja nie miałam żadnego z tej serii, a teraz w cieplejsze miesiące prawie w ogóle nie używam kremów do rąk

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam krem z johnson&johnson i całe szczęście wpadki nie było:)

    OdpowiedzUsuń
  10. pewnie mi sie jakis taki produkt kiedys trafil ale teraz nie pamietam co to bylo . a do rak jestem wierna neutrogenie .

    OdpowiedzUsuń
  11. Też o tym myślałam ale za długo post by był...musiała to rozdzielić

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam tych kremów:) Ale niestety czesto zdarzaja sie takie sytacje: np. cienie z My Secret jedne fajne inne lipne:/ mimo ze ta sama seria

    OdpowiedzUsuń
  13. nie używałam ich jeszcze ;)

    planuję właśnie kupić tę nawilżającą ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. miałam jeden z tej serii, bodajże mango i bylam średnio zadowolona, też był bardzo wodnisty, ale z nawilżaniem nie bylo tak źle...

    OdpowiedzUsuń
  15. Hm... tym pierwszym mnie zaintrygowałaś- nie widziałam takiego nigdzie, a mam strasznie suche ręce... więc chyba poszukam i wypróbuję :)

    zapraszam do mnie http://marieanne-makeup.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Co inna dłoń to inne wymagania - ale przy porównaniu ten z Ziaji głównie tym kakaowym a tym z Garniera który do konsystencji 'kremu' ma dalej a bliżej wody ten z Ziaji wypada o wiele wiele lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  17. ja miałam wersję z aloesem i bylam zadowolona, ładnie nawilżał i szybko się wchłaniał

    OdpowiedzUsuń
  18. ostatnio garnierem ;D ale moje włoski ( jasny blond ) takie już są.. że jasną farbę łapią od razu a jak chcę ciemniejszą to już nie ma tak łatwo..

    OdpowiedzUsuń
  19. Ha! To ja powiem, że i ten sam kosmetyk nierówny swojemu bliźniakowi z półki. Byłam bardzo zadowolona z podkładu Revlon CS i ot tak (nie zmieniając pielęgnacji mojej cery) kolejne opakowanie było OGROOOOMNYM niewypałem.
    Przy okazji zapraszam do mnie /weddingtrailer/, gdzie zamierzam dzielić się swoim - narzeczeńskim i sielankowym jeszcze - życiem. Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  20. strasznie ciezko odkrecalo mi sie te kremy w superpharmie, bo ich tubki sa zrobione chyba ze zbyt miekkiego materialu.
    to tak apropo ;d

    OdpowiedzUsuń
  21. dziękuję ;*
    ja za zielonymi ogólnie nie przepadam :D
    ale ten mi się nawet podoba :)
    lepiej się w nim czuję jak w tym banana :D

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.