Recenzja męskim okiem widziana

Dzisiejsza notka będzie trochę inna, a to wszystko dlatego, że jej napisanie jest możliwe dzięki mojemu TŻ’owi, który zgodził się  przetestować ten produkt: Vichy Homme Hydra Mag C krem.

Skład:
Aqua, Glycerin, Alcohol Denat., Dimethicone, Phenyl Trimethicone, Aluminum Starch Octenylsuccinate, C13-14 Isoparaffin, CI 77891, MICA, Triethanolamine, Manganese Gluconate, Magnesium Sulfate, Magnesium Ascorbyl Phosphate, Disodium EDTA, Laureth-7, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Polyacrylamide, Butylene Glycol, Butyrospermum Parkii, Isobutylparaben, Methylparaben, Phenoxyethanol, Propylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Parfum.
Zawiera wodę termalną Vichy.




 W ten oto sposób skóra jego twarzy od tygodnia jest pod ciągłą obserwacją. Zacznijmy może od właściwości kremu, a potem skupimy się  na efektach jego działania. Zapach jest zbliżony do zapachu balsamu po goleniu, lub  tyle, że jest on nieco delikatniejszy. Jeżeli chodzi o konsystencje jest ona zbliżona do wikolu. <klei Drewna( to się nazywa dokładne odniesie :)>
Jeżeli chodzi o efekty trzeba podzielić je na dwie kategorie: Na skórę normalną1 i podrażnioną po goleniu2.
  1. Skóra staje się gładka, nawilżona i elastyczna a co najważniejsze znika uczucie napięcia. Aplikacji towarzyszy uczucie ochłody i relaksu.
  2. Działanie ma zbliżone do działania balsamu po goleniu, czyli chwilę piecze, a potem łagodzi i przynosi ukojenie podrażnionej skórze. Oczywiście oprócz tych dodatkowych cech występują również wszystkie efekty z pkt. 1

Skóra po używaniu tego produktu jest dużo gładsza i mniej się świeci nawet w kłopotliwej strefie T.(Mój TŻ jest posiadaczem skóry mieszanej, bardzo mieszanej, która w zależności od warunków atmosferycznych się zmienia.) Natomiast jeżeli chodzi, o nie proszonych gości sprawa wygląda dość ciekawie, ponieważ z jednej strony łagodzi zaczerwienienia, a ewentualni goście znikają, a z drugiej strony jeżeli jakiś intruz znajdował się długo pod skórą zostaje wyciągnięty na powierzchnie poczym ślad po nim znika.

Ogólne wrażenia są całkiem pozytywne, ponieważ widać efekty, a jak wiemy Panowie lubią kosmetyki, po których efekty są widoczne niemal natychmiastowo. Najbardziej  godne uwagi jest uczucie zrelaksowanej, wypoczętej cery.

Jak widać, krem w wielu aspektach zgadza się z opisem producenta: ” Wzmacniający krem nawilżający 24h z magnezem + fosforylowaną witaminą C, aby codziennie wzmacniać skórę. Rezultaty: skóra jest w pełni nawilżona przez 24 godziny. Odzyskuje zdrowy koloryt. Staje się mocniejsza i bardzie odporna. Świeża, nietłusta, szybko wchłaniająca się konsystencja umożliwia stosowanie rano i/lub wieczorem, również po goleniu.„

Mam nadzieję, że recenzje widziane męskim okiem przypadną wam do gustu. Możliwe, że raz na jakiś czas tak owe będą się pojawiać.

Ps.: zdjęcie pochodzi ze strony internetowej Apteki Słonik

16 komentarzy:

  1. Fajny masz blog. ;)
    Zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam, że się zgodził :)

    OdpowiedzUsuń
  3. @lady_flower123 w momencie w którym dostał próbki sam powiedział że poużywa i napiszemy recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. za 1,60 (1 saszetka) warto wypróbować ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa recenzja:)


    A brzoskwiniowe makijaże polecam jak najbardziej, zwłaszcza do cieplego typu urody:)
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. `siem. jestem poppy ;>
    chciałabym cię poznać, fajnego bloga prowadzisz ;**
    wpadnij do mnie, jak dodasz mnie do obserwatorów to na pewno sie odwdzięczę ;>
    pozdrawiam, xoxo

    OdpowiedzUsuń
  7. nie wiem czy te panie są ślepe czy nie mają wiedzy ale czasami takiego potwora potrafią zrobić z człowieka że szok..

    OdpowiedzUsuń
  8. ja również zapoznałam mojego Tż-ta z serią Vichy HOMME, na początku opierał się jak mała dziewczynka przed zrobienie kucyków ;D ale wczoraj usłyszałam, że "kurdę wydam chyba ze 150zł na moje Vichy, bo wszystko mi się pokończyło, a tak je lubię..." ;D moja mina - bezcenna :)

    ps. od dziś Cię obserwuję ;-) pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Twój blog dostal ode mnie wyróżnienie:
    http://kosme-tiki.blogspot.com/2011/03/tag-sunshine-award.html

    :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Yasminella, cienie z My Secret bardzo lubię, kupuję praktycznie na bieżąco, ulubiony to Pearl Touch 101 i 103 (mam jeszcze 104, 105). Mam też matowe, granat 509 jest tak napigmentowany, że dosłownie pyłek wystarczy na umalowanie całej powieki, zachowuje się jak pigment, rewelacja za taką cenę. Może pokażę jakiś makijaż z tym cieniem. Mam też 501 (beż) i 508 (szarość) ale są odrobinę mniej napigmentowane. Pearl Touch najfajniej wyglądają wg mnie nakładane na mokro, 101 jest cudownym rozświetlaczem, i bazą, podobnie jak 103. Zrobię niedługo jakąś większą recenzję tych cieni ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. I jeszcze zapomniałam dodać, że sypkie cienie (star dust my secret) są super, troszkę się osypują (przy nakładaniu trzeba podłożyć wacik) ale mmimo to trzymają się bez wałkowania minimalnie 7 godz. Mam odcień 1 i 4 (taki beż z szarością i brzoskwinia). ogólnie polecam bo mienią się niesamowicie! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Suuuper blog! bd zaglądać . a zajrzysz do nas?

    OdpowiedzUsuń
  13. super ekstra blog. <3 dodaje i bede odwiedzacz czesciej, ;3
    licze na to samo :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Brawa za siłę perswazji, że się zgodził:). Albo za otwartość kosmetyczną TŻ-a - nieczęsta sprawa;).

    OdpowiedzUsuń
  15. ech, mój facet uważa, że używanie kremów jest "niemęskie", nie wiem jak go namówić:(

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.